Gimnazjum i liceum wołyńskie w Krzemieńcu, w systemie oświaty Wileńskiego Okręgu Naukowego w latach 1805-1833

Gimnazjum i liceum wołyńskie w Krzemieńcu, w systemie oświaty Wileńskiego Okręgu Naukowego w latach 1805-1833

42.00

6 w magazynie

Kategoria:

Czasem lubię wziąć do sklepu coś, co w żaden sposób nie jest oczywiste, jeśli nie postawi się przy tym jakiegoś komentarza. I to właśnie dziś czynię. Uwagi, które tu zamieszczam dotyczyć będą postaci księcia Adama Czartoryskiego, o którym plotkowano, że był synem Repnina. Nie wiadomo dokładnie, jak było, ale fakt pozostaje faktem, jego wybory polityczne, opowiedzenie się pod stronie Bonapartego i porzucenie służby u cara, nie wpłynęły znacząco na jego los. To znaczy, że prócz szczerej sympatii, jaką darzył go Aleksander I, prócz wspólnoty i wynikającej z niej atencji, jaką tworzyła arystokracja było coś jeszcze, co nie pozwoliło carowi na zwykłe oddalenie Czartoryskiego, nie mówiąc już o ukaraniu go, za bądź co bądź, zdradę stanu. Czy było to pokrewieństwo z Repninem? Być może, ale mogło to być także coś innego. Car Aleksander, człowiek dziwny i zagadkowy, nie mógł traktować lekko sytuacji i nastrojów panujących na ziemiach włączonych do cesarstwa po rozbiorach. A co za tym idzie musiał prowadzić politykę delikatną i podstępną, w odróżnieniu od jego młodszego brata, który prowadził później politykę siłową. Obydwaj skorzystali na tym mało, albowiem Rosja w globalnych planach nie miała nigdy pełnić tej funkcji, do której aspirowała.

Czartoryski, jeszcze przed swoim odstąpieniem, został mianowany kuratorem wileńskim. My zaś słysząc to, widzimy już celę Konrada i młodego Mickiewicza, który przecież nie wstąpił jeszcze w progi uniwersytetu w tym czasie. Co innego jest interesujące, mianowicie to, w jaki sposób Kołłątaj, który przecież nie jest żadną siłą w tej materii ocenia pracę księcia, jego samego i kogo promuje na jego następcę. Tak właśnie, Hugo Kołłątaj, człowiek pozbawiony możliwości decyzyjnych tasuje karty i w listach do Czackiego jego wskazuje, jako człowieka, który powinien zająć się organizacją oświaty na Litwie. Czacki zostaje w końcu mianowany, ale wizytatorem wołyńskim i organizuje szkolnictwo na Ukrainie. Szkolnictwo, do którego wzdychamy dziś i które czcimy. Kołłątaj zaś surowo oceniający księcia Adama, nie ma także krzty litości dla metod, jakimi prowadzi on swoją misję. On – najważniejszy człowiek w KEN – pozbawiony jest całkowicie złudzeń. Dlaczego? Sugestia jest taka – reformy oświaty nie służą oświacie, one służą temu, by w zaraniu likwidować spiski przeciwko władzy i utrzymywać wśród młodzieży stałe wrzenie, po to, by wykrywać nawet te organizacje, które jeszcze nie powstały, a zostały dopiero pomyślane, bo nawet nie zaplanowane. My potem, nieświadomi tych wszystkich zależności, oddajemy hołd i cześć prominentnym członkom tych organizacji i czytamy ich pisma. Powinniśmy zaś czytać listy Kołłątaja do Czackiego i pilnie śledzić poczynania tego ostatniego.

Czartoryski, jak pamiętamy, został zmuszony do dymisji, a jego miejsce zajął senator Nowosilcow, który funkcje oświaty streścił w słowach, demaskujących cały państwowy uniwersytet en masse i wszystkie jego odmiany:

przedmiotem zainteresowania władz jest wykorzenienie spisku, rzeczywistego bądź domniemanego….

Oprawa miękka, stron 420, ilustracje