Kołyski i potęga. Walenty Majdański

Kołyski i potęga. Walenty Majdański

40.00

13 w magazynie

Kategoria:

O autorze

Był działaczem przedwojennej Narodowej Demokracji[6]. W jego warszawskim domu spotykali się członkowie Akcji Katolickiej i Młodzieżowej AK, a także pisarze. Bywali u Majdańskiego m.in.: Stanisław Piasecki, Adolf Nowaczyński, Stanisław i Wanda Miłaszewscy, Zofia Kossak-Szczucka, Władysław Jan Grabski, Konstanty Ildefons Gałczyński, Jan Mosdorf i ks. Edward Szwejnic[2]. Jego wystąpienia określane jako fanatyczno-klerykalne przyniosły mu pozycję Anty-Boya[2]. Po wojnie wykładał socjologię rodziny w Instytucie Katolickim w Częstochowie (1945-46). Zakres jego pracy naukowej obejmował zagadnienia polityki demograficznej i bioetykę. Jego działalność doprowadziła do powstania w 1947 roku pierwszej w Polsce poradni małżeńsko-rodzinnej. Jego współpraca z Kościołem katolickim w ramach duszpasterstwa rodzin skoncentrowana była na problematyce populacyjnej[2]. Współpracował m.in. z bp Stanisławem Adamskim, abp Walentym Dymkiem[3]. Od 1958 roku był przywódcą jednej z pierwszych organizacji antyustrojowych w PRL – Ligi Narodowo-Demokratycznej o charakterze antykomunistycznym, narodowo-katolickim powstałej po rozwiązaniu Związku Młodych Demokratów (1957). Grupa składała się głównie ze studentów Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a jej zebrania szkoleniowe, poświęcone historii i ideologii Narodowej Demokracji prowadzili także Wiesław Chrzanowski i Jan Piotr Bogdanowicz[7]. Dzięki tajności przywództwa uniknął procesu, w którym za prowadzenie organizacji na dwa lata więzienia skazani zostali Józef Kossecki i Przemysław Górny (29 maja 1961)[8], a na mniejsze kary zostali skazani: Janusz Krzyżewski (prawnik), Henryk Klata, Marian Barański i Zbigniew Kwiecień. Jan Bohdanowicz i Leon Mirecki zostali uniewinnieni. Po rozprawie w więzieniu pozostał tylko Józef Kossecki, pozostałych oskarżonych zwolniono. Kard. Karol Wojtyła pisał o nim w liście z 28 stycznia 1970 roku

Fragment tekstu
Księgi historii narodów, nawet te jaskrawo najmodniejsze, są mocno przestarzałe. Za mało mówią, w jakich okresach, epokach, za panowania których dynastyj, „ideologij”, „renesansów”, „stagnacyj”, upadków, zwycięstw lub klęsk było najwięcej… kołysek, a kiedy starano się, by było jak najmniej osesków, niemowląt, młodzianków. A szkoda. Bo niemowlę wymaga od rodziców postawy ofiarnej. Na zdolności zaś do ofiary – opiera się życie narodu; zdatność zaś do ofiary nie bierze się w narodzie w czasach próby ot tak, ni stąd, ni z owąd, ale naród ujawnia jej tym więcej, im bardziej ćwiczył sprawność do ofiary w czasach zwykłych, normalnych, spokojnych, „przedkryzysowych”, „przedwojennych”. Właśnie w tym cała rzecz, iż nic nie wymaga tyle ustawicznego, lata całe trwającego poświęcenia, co stosunek rodziców do własnego potomstwa. (…) Stosunek do potomstwa, to najpowszechniejsza arena dla narodu do ćwiczenia się w postawie ofiarnej.