Szkoła Nawigatorów nr 20 – śródziemnomorski

Szkoła Nawigatorów nr 20 – śródziemnomorski

25.00

Proszę jak to szybko zleciało. Dopiero wydawaliśmy pierwszy numer Szkoły Nawigatorów, a tu już wychodzi nr. 20, jeśli nie liczyć oczywiście edycji specjalnych. Oto fragment jednego z tekstów

 

To, co na pierwszy rzut oka wydaje się absurdalne i bez związku, przy bliższym spojrzeniu może jednak okazać się ściśle powiązane i niezwykle istotne. Tak jest również w przypadku Polski i jej związków z Morzem Śródziemnym.

Nawet Fernand Braudel, w swojej monumentalnej pracy: Morze Śródziemne i świat śródziemnomorski w czasach Filipa II umieszcza w pewnym stopniu nasz kraj w orbicie wpływów śródziemnomorskich, choć w sposób mocno ograniczony. Nie dostrzega bowiem tego, co stanowiło najsilniejszą więź miedzy Polską, a strefą śródziemnomorską, a o czym powiemy za chwilę.

Braudel przyjął podział Europy na ciążące ku Morzu Śródziemnemu Południe i bardziej „atlantycką” Północ:

Bariery istniejące między Morzem Śródziemnym a Europą północną odegrały rolę negatywną. Toteż wpływy z Południa na Północ nie rozchodzą się równomiernie i w sposób ciągły (…). Jeśli docierają głęboko do wnętrza lądów, to wąskimi korytarzami wzdłuż południków, śladem wielkich dróg handlowych, przenikając wraz z tymi drogami do ziem najbardziej odległych.”1

Te drogi przenikania wpływów śródziemnomorskich określa Braudel mianem „przesmyków”, stanowiących punkty etapowe między Północą a Południem:

W Europie zachodniej i środkowej linia łącząca te punkty etapowe biegnie – jak można sądzić – od Lyonu przez Genewę, Bazyleę, Ulm, Augsburg, Wiedeń, Kraków, Lwów. Czyż nie jest to właściwie lista miast, które – będąc osobliwymi mieszaninami zarazem Północy i Południa – zwracają swoje zainteresowania i życie ku morzom śródziemnym Północy i ku rozległemu Mare Internum?2

Jeśli wziąć pod uwagę geografię, nie sposób się z autorem tych słów nie zgodzić. Wszak Europejską Północ oddzielają od śródziemnomorskiego południa na całym niemal obszarze (z wyjątkiem pd. – zach. Francji) wysokie i rozległe, trudne do przebycia góry. Ale przecież nawet w odległej starożytności nie stanowiły one przeszkody dla rzymskiej ekspansji, która przekraczając Alpy i Karpaty (i góry Półwyspu Bałkańskiego), dotarła do nizin Północy, sięgając w okresie największego rozkwitu nawet poza Ren i Dunaj.

1 F. Braudel, „Morze Śródziemne…”, t. 1, s. 244, Gdańsk 1976.

2 F. Braudel, op. cit., s. 245.