Żydzi polscy nie wydali żadnego historyka, ani żadnego poety, ni hebrajskiego, ni żargonowego. Mam na myśli żydów Polski niepodległej, gdyż w wieku XIX. potężnie zakwitła literatura hebrajska i żargonowa.
W czasach Rzeczpospolitej tylko rok 1648, „ów rok pokoju dla Europy środkowej, rok wolności dla Anglii, rok Chrystusowy wedle przepowiedni Pierre de la Fons, rok Mesyasza wedle Zoharu, a rok nieszczęścia dla Polski i Ukrainy”, rozplątał struny Dawidowej gęśli i wcisnął pióro do ręki kronikarzom żydowskim. Chmielnicki ogniem i mieczem niszczył kraj cały, gonił i zabijał szlachtę i żydów. Okrzyk zgrozy przeleciał po całej Europie, a zbiegowie żydowscy rozbiegli się po zachodzie Rzpltej i stamtąd za granicę ojczyzny. Tutaj jęli opowiadać o strasznem nieszczęściu, jakie nawiedziło Polskę, a wraz z nią i żydów.
Najsłynniejszy żydowski bibliograf Steinschneider dzieli płody myśli i pióra tych żydowskich zbiegów na trzy części:
- Opisy prześladowań. II. Elegie i modlitwy błagalne. III. Przygodne wzmianki u różnych autorów.
- 1650., 15. Julii.
Treść: List Szangireja–hana do Bohd. Chmielnickiego z wymówkami o nieprzysłanie posiłków w potrzebie. Prośba o przysłanie z Neczajem lub Demkiem Lisowcem 3000 lub 5000 Kozaków.
(Silva rerum w posiadaniu Fr. Rawita–Gawrońskiego).
Mój łaskawy P. Chmielnicki, Przyjacielu nasz! Wszystkim PP. Assawułom i PP. Atamanom, jako i Czerni Zaporozkiej wszystkiej zdrowia dobrego życzymy. Brat nasz Gałga Sołtan, tegośmy do Czerkas na wojnę postanowili żeby poszedł i do was listyśmy byli napisali, widząc że jest tego potrzeba prosząc o wojsko, i co godzinaśmy się spodziewali, że przyjdą kozacy, a wyście nam odpisali, że nieprzyjaciele nasi idą do was z pokłonem, dla tego wojsko nieprzyszło Zaporoskie. Myśmy tego słowa niemogli zrozumieć. My nie teraz pierwszy raz do Czerkas chodzimy, ale zawsze wojsko Zaporoskie chociaj przyjdzie choć nieprzyjdzie, tedy nasze wojsko pójdzie do Czerkas, a myśmy wam takie przyjacielstwa pokazywali, i dla tego wojska waszego potrzebowaliśmy, dla którego i teraz znowu posła swego posyłamy, a tak jeśli jest wola wasza, że nam tę posługę uczynicie, tedy albo Neczaja, albo Demka Lisowca z onem wojskiem wyprawcie, kiedy niemożna rzecz pięć tysięcy, tedy trzy tysiące przyszłego miesiąca, to jest dnia 15 Julii przeprawiwszy wojsko przez Dniepr do nas wiadomość przyszlij, że w tem już ostatniem rozkazaniu naszem więcej się niebędziesz wymawiał. Za Bożą pomocą kiedy będzie trzy tysiące kozaków na wybór, tedy będzie (nieczytelne) nie więcej, żeby jeno pogłoska była, że między wojskiem Krymskiem jest wojsko kozackie, na tę usługę moją koniecznie przybywajcie. Kozacy chociaj nieprzyjdą tedy wojsko nasze postaremu pójdzie, tylko cośmy chcieli wojska, tedy to dla pogłoski, trzema tysiącami wojska wam nieubędzie, a nam go nieprzybędzie, koniecznie woli naszej uczyńcie na naznaczony dzień 15 Julii Anno 1650. Zatem was Panu Bogu oddaję, w Bakoramiu.
Wasz dobry przyjaciel Szangieraj Han.
Nieszczęście św. gminy Zamościa.
Ruszył stamtąd wróg Chmiel – o. b. w. i. j. – z całem wojskiem, z Kozakami i Tatarami tak licznymi, jak piasek w morzu i oblęgł miasto Zamość. Było to miasto silne, że nie było jemu podobnego, otoczone podwójnym murem i dokoła płynącą wodą.
Gdy tylko wrogowie tam przybyli, spalili mieszczanie wszystkie domy przyległe do muru, by się wrogowie tam nie mogli ukryć. I nie pozwolili wrogom przybliżyć się do miasta na odległość pół mili i trzymali się tak przez długi czas. Przez ten czas rozpuścili wrogowie swe zagony wśród wszystkich okolicznych gmin i sprawili rzezie okropne w św. gminie Tomaszowie, w Szczebrzeszynie, Turbinie, Hrubieszowie, Tarnogrodzie, Biłgoraju, Górze, Kraśniku i wymordowali wiele tysięcy żydów. Także na Wołyniu; we Włodzimierzu, Łucku, Krzemieńcu i ich przykahałkach wyrżnęli kilka tysięcy żydów.
W św. gminie w Krzemieńcu wziął pewien wróg nóż rzeźniczy i zarżnął nim kilkaset dzieci żydowskich i zapytał swego towarzysza czy to „koszerne”, czy „trefne”. Gdy ten odrzekł że „trefne”, rzucił je psom na pożarcie. Następnie wziął inne dziecko i zarżnął je w rzeźni, a towarzysz orzekł, że „koszerne”. Wówczas wyżylono je, jak się wyżyla barany lub owce i obnoszono je na noszach po wszystkich ulicach miasta i wołano: „Kto chce kupić jagnięta lub barany?!”. Niechaj Pan pomści ich krew!
Również obok Biechowa dogonili rozbójnicy kilkaset wozów z żydami i wymordowali wszystkich żydów. Również w innych gminach, których nie można razem spisać, to samo uczynili. I spustoszyli więcej jak 200 gmin, tj. wszystkie miejscowości aż do rzeki Wisły.
I oblęgali miasto Zamość przez długi czas i nie mogli go zdobyć, gdyż był tam pewien dowódca – Niemiec, imieniem Wejher, z 6.000 walecznego żołnierza niemieckiego. I strzelali żołnierze na wrogów ze strzelb i zabijali wielką ilość. Lecz w mieście panowała zaraza i głód i umarło kilka tysięcy żydów.
I stało się, gdy za długo trwało oblężenie, użyli wrogowie próby i czarów. Puścili ognistego węża pod niebo i ustanowili sobie znak: „Jeśli wąż obróci swe oblicze ku miastu, wówczas zdobędziemy miasto, jeśli zwróci ku nam, uciekniemy przed nimi”. I było o północy, a ujrzeli, jak wąż się unosił pod niebo i stał na miejscu około pół godziny z twarzą ku miastu. Następnie odwrócił się wąż ku obozowi Kozaków i Tatarów; i wiedzieli, że to zły znak i że nieszczęście się ku nim zwraca, więc natychmiast posłali do miasta, mówiąc: ,,Czyż nie wolicie się nam okupić, jak uczynił Lwów, niż umrzeć z głodu?”.
Gdy mieszkańcy miasta to usłyszeli ,,uczynili to prędzej zanim usłyszeli” i zobowiązali się dać wrogom 20.000 złp.


